Deyacoda

Biografia
Zespół Deyacoda powstał w 2006 roku, z inicjatywy Krzysztofa Rusteckiego.
W 2007 roku w internecie ukazała się pierwsza płyta zatytułowana „Mechanism”. Materiał ten później trafił na szeroki rynek także za sprawą czasopisma CD-Action i do dziś zbiera bardzo pozytywne recenzje.
W 2008 roku Deyacoda otrzymała propozycję nagrania singla inspirowanego jedną z najpopularniejszych gier komputerowych na świecie – czyli „Assassin’s Creed”. I tak w lutym 2008 roku powstał utwór promujący tę grę na polskim rynku.
Od momentu powstania zespół przeszedł kilka zmian personalnych, a obecny skład wyklarował się (po długich castingach na drugiego gitarzystę) w grudniu 2011 roku.
Deyacoda zagrała wiele koncertów, również jako finalista na festiwalach, takich jak: (M)Rock Festiwal, R’n’R Festival czy AntyFest (finał 2010).Zespół jest w trakcie nagrywania płyty i wiadomo już, że ukażą się dwa wydawnictwa – na początek epka, która zawierać będzie 3 utwory – a zaraz potem płyta (dziesięć nowych kawałków).
We wrześniu 2012 roku Deyacoda wypuściła epkę, którą zajawia utwór „My Creed”.
Kwiecień 2013 to data premiery płyty „Chapter Zero”. Do singla „Umbroken”, który promuje materiał, został nagrany teledysk.

http://deyacoda.eu/
thumbs deyacoda1  
chapter-zero


Recenzje;
Deyacoda - Chapter Zero 
Autor: Robert "Morfina" Węgrzyn
22.05.2013.

Oficjalny debiut załogi o nazwie Deyacoda, pod dowództwem Krzyśka Rusteckiego, miał miejsce 15 kwietnia 2013 roku. Chłopakom udało się wreszcie oficjalnie zadebiutować i wydać album „Chapter Zero”, bo taki tytuł nosi cieplutki jeszcze produkt warszawiaków. Został on wydany przez Pronet Records – wydawnictwo również debiutujące na naszym rynku. Wytwórnia ta została wykreowana i stworzona przez Andrzeja Kusego – człowieka kierującego internetową stacją radiową Proradio. Mamy zatem podwójny debiut. Na wstępie podkreślę bardzo duży pozytyw za chęci i determinację w pomocy zespołowi, który został pozostawiony sam sobie przez polsko-niemieckiego przedstawiciela. To tyle tytułem wstępu, teraz jednak przechodzę do meritum, czyli do zawartości płyty.

Zespół przygotował jedenaście numerów osadzonych w klimacie newmetalowego pazura. Generalizując, cały produkt przedstawiony przez chłopaków to zdrowo i rozsądnie osadzony w tym gatunku grove, który fajnie buja (jak to mówią na mieście: przy słuchaniu ich muzyki noga sama podaje). Materiał jest bardzo spójny, niejako koncepcyjny, tzn. każdy numer zjada się na śniadanie jeden po drugim. Na albumie dominuje fajna dynamika (sekcja bardzo dobrze wykonała swoją pracę), gitary są drapieżne, występują też cięższe klimatyczne brzmienia. Może solówek i jakichś porywających dźwięków tutaj nie znajdziemy, ale przecież nie o to chodzi. Charakter płyty zdecydowanie bardziej dotyczy całości muzyki i jej przekazu. Teksty wokalisty Krzyśka, „niby o życiu”, o swoich rozterkach, wydają się być banalne, ale w tym wszystkim prawdziwe i szczere. O czym można śpiewać, jak nie o tym, co się przeżyło, co cię frustruje i oburza, a co cieszy i bawi? Jesteśmy wtedy autentyczni i przekazujemy totalnie różne emocje, co tym razem z pewnością udało się zespołowi Deyacoda w sporym stopniu przekazać.

Jedynym minusem całej produkcji jest fakt, że osobiście słyszałem dużo kapel grających w takim charakterze i na równym temu bandowi poziomie, niekiedy może nawet bardziej kontrowersyjnie i niegrzecznie. Ja, co zawsze podkreślam, szukam nieco więcej oryginalności, inności. W tych czasach to zdecydowanie za mało mieć świetny skład, dobrze zagrać i przepaść gdzieś w gąszczu innych podobnych zespołów. Jest zapotrzebowanie, na choćby pierwiastek czegoś, co jest bardziej charakterystyczne, oryginalne i będzie utożsamiane tylko z daną grupą. Dlatego proponuję kolegom, całkiem życzliwie, żeby o tym pomyśleli przy pracy nad kolejną płytą, bo z całą pewnością nie chcą być przecież tymi „jednymi z wielu”.

Wspominałem już wcześniej o muzyce, że jest spójna, wypływająca z siebie i pasująca jak układanka. Jest jednak jeden numer - jak się okazuje, już wcześniej rejestrowany - w nowszej wersji. To utwór numer osiem na płycie zatytułowany „Alive” - jak dla mnie, to zdecydowany faworyt, który powinien ciągnąć tą płytę, to kandydat na zarówno radiowy, jak i koncertowy hit. Dlaczego właśnie on? Otóż dlatego, że jest totalnie inny niż reszta. Melodyjnością, jaką ma sam w sobie, wlatuje do głowy, a jak się kończy to wciąż siedzi w głowie, a słuchacz go nuci i nuci... To naprawdę trafiony numer i spokojnie mógłby pojawiać się w komercyjnych stacjach radiowych, by napędzić całą strukturę promocyjną i marketingową zespołu. Panowie, teledysk do niego obowiązkowy! Nie wiem, czy zespół zamierza iść tą ścieżką i jaki ma cel na przyszłość, ale taki kierunek dałby im przestrzeń o globalnym znaczeniu, nie zamykając ich w jednej spójnej strukturze bez możliwości rozwinięcia skrzydeł. Gitara prowadząca (melodyjka zwrotkowa) brzmi naprawdę znakomicie, jak to mówią – Ameryka! Podsumowując, „Chapter Zero” to solidny album, dobrze brzmiący, o interesującym lirycznym wnętrzu i niebanalnym brzmieniu. A „Alive” niesie... Życzę powodzenia!


 

Deyacoda - Chapter Zero 
Autor: Andrzej Barwicki
22.05.2013.

Zespół Deyacoda powstał w 2006 roku z inicjatywy Krzysztofa Rusteckiego (ex - Testor). W 2007 roku, w internecie ukazała się ich pierwsza płyta zatytułowana „Mechanism”. Materiał na niej zamieszczony trafił później na szeroki rynek, także za sprawą czasopisma CD-Action i do dziś zbiera bardzo pozytywne recenzje. W 2008 roku grupa otrzymała propozycję nagrania singla inspirowanego jedną z najpopularniejszych na świecie gier komputerowych - „Assassin’s Creed”. I tak w lutym tamtego roku powstał utwór promujący tę grę na polskim rynku. Od momentu założenia zespół przeszedł kilka zmian personalnych, a obecny skład wyklarował się, po długich castingach na drugiego gitarzystę, w grudniu 2011 roku. Obecnie grają w nim: Krzysztof Rustecki (wokal), Robert Jakubiak (gitara), Przemek Wiśniewski (gitara), Piotr Śleszyński (bas) i Marcin Adamski (perkusja). Deyacoda zagrała wiele koncertów, również jako finalista na festiwalach, takich jak (M)Rock Festiwal, R’n’R Festival czy AntyFest (finał 2010). Niedawno ukazała się płyta „Chapter Zero” z dziesięcioma nowymi kawałkami. To tyle tytułem wstępu przybliżającego nieco historię zespołu.

Muzycznie to, co panowie prezentują na krążku „Chapter Zero” to przede wszystkim bardzo ciekawie zagrany i potrafiący na dłużej zaciekawić słuchacza metal. Słuchałem tej płyty kilkakrotnie i parę kompozycji zwróciło moją uwagę. Od samego początku muzycy atakują słuchacza odpowiednią dawką mocnych brzmień w postaci kompozycji „Unbroken”. Wiemy już, że do końca płyty będzie kontynuowana muzyka pełna wigoru i chwytliwych gitarowych dźwięków. Kolejne utwory: „The Way” (ach, co za wstęp!), „Stronger” i „Religion” umiejętnie osaczają słuchacza, dawkując odpowiednią moc gitarowych riffów i mocnych uderzeń. Myślę, że niejeden raz podczas odkrywania twórczości Deyacody zostaniemy wstrząśnięci ich brzmieniem i to dosyć impulsywnym. Mnie osobiście bardzo się to spodobało. Są na tym albumie też takie nagrania, które pozwalają odbiorcy odetchnąć od tych mocnych wrażeń. Mamy więc tu odpowiednie tempo, różnorodność klimatów i aurę, która nie pozwala się nudzić przy słuchaniu.

Muzyka oferowana na tym krążku to dawka melodyjnych, niepozbawionych metalowych zacięć i mocnych uderzeń kompozycji, jednak całość układa się w miłe dla ucha, niejednokrotnie melodyjne, zróżnicowane brzmienie. Po kilkakrotnym przesłuchaniu można oswoić się z charakterystycznym brzmieniem tej grupy, o czym mogą świadczyć kolejne, bardzo udane nagrania z tej płyty: „Quatro”, „Alive”, „Gravity” czy zamykający ją utwór „It’s Over”. Duży potencjał kompozytorski prezentowany przez Deyacodę gwarantuje moc muzycznych atrakcji dla każdego, kto zdecyduje się sięgnąć po ich nową produkcję. Trzeba jeszcze dodać, że w ich muzyce można doszukać się wielu pierwiastków „przebojowości”, z którymi powinni lekko wypłynąć na fale eteru i zaistnieć na rynku muzycznym. Wszak konkurencja nie śpi, więc czas kuć żelazo, póki gorące.

 


Zespół Deyacoda został zaproszony do xmania.tv Warto posłuchac wywiadu!